Pohl Frederic - Gateway Spotkanie Z Heechami - Nerwowa za�oga �aglowca


    Lawendowy kalmar - c�, nie by� to naprawd� kalmar, ale wygl�da� bardziej kalmaropodobnie ni� cokolwiek innego znanego ludzkiemu do�wiadczeniu - znajdowa� si� w�a�nie w �rodku wyczerpuj�cego, d�ugoterminowego przedsi�wzi�cia, kiedy Audee'emu Walthersowi przydarzy� si� incydent z TNP. Poniewa� TNP dzia�a w obie strony, jest pot�n� broni�, lecz tak�e wrednym narz�dziem kontroli. To troch� jak wo�anie do osoby, kt�r� szpiegujemy i m�wienie jej "Hej, uwa�aj, patrz� na ciebie." Kiedy wi�c Walthers wpakowa� tam g�ow�, uk�ucie da�o si� odczu� wsz�dzie. A w istocie to wsz�dzie oznacza�a te� bardzo daleko. By�o to prawie tysi�c lat �wietlnych od Ziemi, niedaleko od geodezyjnej linii lotu z domu na planet� Peggy - dlatego te� Walthers by� do�� blisko, by kontakt zosta� nawi�zany.
    
    M�j przyjaciel Robin ma par� wad; jedn� z nich jest urocza nie�mia�o��, kt�ra wcale nie jest tak zabawna, jak mu si� wydaje. �atwo wyja�ni�, sk�d si� dowiedzia� o za�odze �aglowca, cho� wcale go tam nie by�o: w taki sam spos�b, jak wielu innych rzeczy. On nie chce tego wyja�nia�. A wyja�nienie jest takie, �e to ja mu powiedzia�em. To wiele upraszcza, lecz jest bliskie prawdy.
    

    Czy to mo�liwe, �eby urocza nie�mia�o�� by�a zara�liwa?
    Przypadkiem wiem do�� du�o o tym w�a�nie lawendowym kalmarze - czy te� prawie kalmarze; mo�na powiedzie�, �e wygl�da� jak wij�ca si�, t�usta orchidea, albo co� zbli�onego do tego wizerunku. Wtedy jeszcze go nie zna�em, to jasne, ale dzi� znam go wystarczaj�co dobrze, �eby wiedzie�, jak ma na imi�, sk�d pochodzi, po co tam by� oraz, i to jest najbardziej skomplikowane ze wszystkiego, co tam robi�. Najlepszym sposobem opisania tego, co robi�, by�oby powiedzie�, �e malowa� pejza�. Powodem, dla kt�rego jest to tak skomplikowane jest fakt, �e w odleg�o�ci lat �wietlnych w ka�d� stron� nie by�o tam nikogo, kto m�g�by ten pejza� zobaczy�, wliczaj�c w to naszego przyjaciela - kalmara. Nie mia� nawet odpowiednich oczu, �eby go ujrze�.
    Mia� wszak�e swoje powody, by to robi�. By�o to co� w rodzaju przestrzegania przepis�w religijnych. Si�ga�y one do najstarszych tradycji jego rasy, kt�ra by�a faktycznie bardzo stara i mia�y co� wsp�lnego z pewnym teologicznie istotnym momentem w ich historii, kiedy to, �yj�c w�r�d klatrat�w i zamarzni�tych gaz�w ich naturalnego �rodowiska, gdzie widoczno�� w dowolnym kierunku by�a prawie �adna, istoty te u�wiadomi�y sobie, �e "widzenie" mo�e sta� si� odbiornikiem dla znacz�cego dzie�a sztuki.
    Ogromne znaczenie mia�o dla niego to, �eby obraz by� doskona�y. Dlatego te�, kiedy nagle poczu�, �e jest obserwowany przez obcego i nag�y wstrz�s sprawi�, �e rozpryska� troch� starannie rozdzielonych py��w, kt�rymi malowa� w niew�a�ciwe miejsce i z niew�a�ciwym zestawem kolor�w, by� g��boko zmartwiony. Ca�e �wier� hektara zosta�o zniszczone! Ziemski ksi�dz zrozumia�by jego uczucia, mo�e nawet przyczyny zagniewania; przypomina�o to upuszczenie na pod�og� i rozdeptanie butem hostii podczas celebrowania mszy.
    Stworzenie nazywa�o si� LaDzhaRi. P��tno, nad kt�rym pracowa�o, by�o eliptycznym �aglem wykonanym z monomolekularnej folii o d�ugo�ci trzydziestu tysi�cy kilometr�w. Praca by�a wykonana dopiero w jednej czwartej, a dotarcie do tego miejsca zaj�o mu pi�tna�cie lat. LaDzhaRi nie martwi� si� tym, ile to potrwa. Mia� mn�stwo czasu. Jego statek kosmiczny mia� przyby� dopiero za kolejne osiemset lat.
    Czy mo�e jedynie my�la�, �e ma du�o czasu... do chwili, gdy poczu�, �e obcy na niego patrzy.
    W�wczas odczu� potrzeb� po�piechu. Pozosta� w normalnym trybie w�asnym, pospiesznie zbieraj�c swoje materia�y malarskie - w�wczas by� ju� 21 sierpnia - zabezpieczy� je ta�mami - 22 sierpnia - odepchn�� si� od przypominaj�cego skrzyd�o motyla �agla i unosi� si� swobodnie dot�d, a� porz�dnie si� ode� oddali�. Przed pierwszym wrze�nia by� ju� wystarczaj�co daleko, by w��czy� sw�j nap�d odrzutowy oraz, w wysokim trybie w�asnym, powr�ci� do ma�ej cylindrycznej puszki, kt�ra znajdowa�a si� w �rodku po��czenia skrzyde� motyla. Cho� by�o to dla niego niezmiernie wyczerpuj�ce, pozostawa� w trybie wysokim zag��biaj�c si� w jaskinie wej�ciowe i s�on� brej�, kt�ra by�a jego naturalnym �rodowiskiem. Krzycza� do swoich towarzyszy najg�o�niej jak potrafi�.
    Gdyby ocenia� wed�ug ludzkich kryteri�w, jego krzyk by� niezmiernie g�o�ny. Olbrzymie ziemskie wieloryby maj� tak dono�ne g�osy, �e inne wieloryby rozpoznaj� ich pie�ni i odpowiadaj� na nie, znajduj�c si� po drugiej stronie oceanu. Co� podobnego przydarzy�o si� towarzyszom LaDzhaRi'ego, a od jego krzyk�w dr�a�y �ciany malutkich przedzia��w statku kosmicznego. Przyrz�dy si� trz�s�y. Meble si� ko�ysa�y. Samice ucieka�y przera�one, �e kto� je po�re albo zap�odni.
    Dla pozosta�ych siedmiu samc�w wra�enia by�y prawie r�wnie przykre, i jeden z nich, najszybciej jak potrafi�, z wysi�kiem wszed� w wysoki tryb w�asny, by odpowiedzie� LaDzhaRiemu krzykiem. Wiedzieli, co si� sta�o. Oni r�wnie� odczuli dotkni�cie intruza i oczywi�cie zrobili to, co by�o konieczne. Ca�a za�oga prze��czy�a si� w tryb wysoki i nada�a sygna�, kt�ry by�a winna swoim przodkom, po czym powr�ci�a do normalnego trybu... i czy LaDzhaRi by�by tak uprzejmy, �eby natychmiast zrobi� to samo i przesta� straszy� samice?
    LaDzhaRi zwolni� wi�c i pozwoli� sobie na "z�apanie oddechu" - cho� jego lud nie u�ywa� tego wyra�enia. Miotanie si� w breji w trybie wysokim na d�u�sz� met� nie mia�o sensu. Spowodowa� ju� powstanie kilku k�opotliwych kieszeni kawitacyjnych, a ca�e chlupi�ce �rodowisko, w kt�rym �yli, by�o wzburzone. Przepraszaj�c, zacz�� wi�c pracowa� z innymi, a� wszystko zosta�o zn�w zabezpieczone, a samice wywabione ze swoich kryj�wek, z jedn� podan� na obiad, a ca�a za�oga zgromadzi�a si�, by om�wi� ten dotyk ob��du, szale�czo gwa�towny i do�� przera�aj�cy, kt�ry zaatakowa� ich umys�y. Zaj�o im to ca�y wrzesie� i pierwsz� cz�� pa�dziernika.
    Do tego czasu statek powr�ci� do swego rodzaju normalnej egzystencji, a LaDzhaRi do malowania. Neutralizowa� zmiany zepsutej cz�ci wielkiego skrzyd�a wychwytuj�cego fotony. Mozolnie zbiera� zabarwiony py�, kt�ry odlecia� w przestrze�, gdy� nie mo�na by�o marnowa� takiej ilo�ci masy.
    Oszcz�dn� istot� by� ten LaDzhaRi. Musz� przyzna�, �e moim zdaniem jest uroczy. By� wierny tradycjom swego ludu, w warunkach, kt�re istoty ludzkie uwa�a�yby za zbyt gro�ne, by je tolerowa�. Gdy� LaDzhaRi, cho� nie by� Heechem, wiedzia�, gdzie mo�na znale�� Heech�w i wiedzia�, �e wiadomo�� przes�ana przez jego towarzyszy podr�y nie pozostanie bez odpowiedzi.
    W�a�nie wtedy, gdy zaczyna� malowanie oczyszczonej cz�ci swojego malowid�a, poczu� kolejne dotkni�cie, tym razem oczekiwane. Bli�sze. Mocniejsze. Znacznie bardziej natarczywe, i o wiele, wiele bardziej przera�aj�ce.



Strona g��wna     Indeks